Proizvod vam ne odgovara? Nema veze! Proizvode možete vratiti do 30 dana
S poklon bonom ne možete pogriješiti. Za poklon bon primatelj može odabrati bilo što iz naše ponude.
Do 30 dana za povrat
To nie jest kolejna „encyklopedia samochodów PRL".
To jest książka, w której czuć zapach mieszanki, ciepłego lakieru i wilgotnych garaży z falistej blachy.
„Motoryzacja w PRL-u" to nostalgiczna podróż przez świat, w którym pierwszy rower „Ukraina", Komar po starszym bracie, Syrena z zawsze niedomkniętymi drzwiami, maluch zapakowany po dach na wczasy i Polonez „jak z Zachodu" były ważniejsze niż niejeden nowy mebel w mieszkaniu.
Autor nie streszcza historii - on ją opowiada. Jak przy kuchennym stole, późnym wieczorem, kiedy po trzeciej herbacie (albo czymś mocniejszym) zaczynają się najlepsze wspomnienia.
Na kartach książki wracają:
Rower i motorower - pierwszy smak wolności na dwóch kołach, łatanie dętek w kuchni nad miską z wodą, Komar odpalany piątym kopniakiem i szlify na żwirze, które pamięta się całe życie.
Syrena, maluch, „duży Fiat", Polonez - auta, które psuły się w najmniej odpowiednim momencie, ale to właśnie nimi jechało się „nad morze pierwszy raz w życiu".
Trabanty, Wartburgi, Łady, Dacie, Zastavy i Škody - wielki świat demoludów, oglądany z giełdy, parkingu pod hotelem robotniczym albo spod klatki w bloku.
Nysa, Żuk, Tarpan, Jelcz, Autosan, Star, Lublin, Melex - blaszane pudła, które woziły ludzi, chleb, węgiel, meble, paczki z „Zachodu" i... marzenia o własnym biznesie.
SAM-y, garażowe wynalazki i „polski tuning" - auta robione z tego, co było, z trzech wraków jeden wóz, „drut, młotek, WD-40" i święte przekonanie, że „da się".
Talony, przydziały, książeczki PKO i giełdy samochodowe - bo samochodu w PRL się nie kupowało. Samochód się „załatwiało".
Każdy rozdział to osobna opowieść: z żywymi dialogami, scenami z podwórek, warsztatów, giełd i blokowisk. Obok techniki zawsze idą emocje - złość, duma, wstyd, radość, ekscytacja pierwszej jazdy i gorycz awarii na wylotówce.
Dla tych, którzy pierwszy raz jechali na motorowerze, motocyklu albo samochodem właśnie w PRL-u.
Dla czytelników, którzy dziś przeglądają ogłoszenia i myślą: „A może kupić Junaka? Malucha? Syrenę? Żuka? Odrestaurować i uratować klimat, zapach od zapomnienia?".
Dla młodszych, którzy znają PRL tylko z memów i opowieści rodziców, a chcą poczuć klimat tamtych dróg, kolein, poboczy i wiecznie psujących się, ale kochanych aut.
Narracja zamiast suchych dat i tabel. Zamiast „w roku X produkowano model Y", czytelnik dostaje sceny z życia: garaże, podwórka, zakłady pracy, giełdy, kolejki.
Język pełen obrazów i anegdot. Łatwo „zobaczyć" pod blokiem malucha z uchyloną klapą, taksówkę Warszawę pod dworcem czy mikrusa ściskanego między dwoma Warszawami.
Połączenie historii codzienności z historią techniki. Z jednej strony ceny, pensje, talony, z drugiej - konkretne maszyny, ich kaprysy i sposoby naprawy „na kolanie".
Silny ładunek emocjonalny. To książka, którą czyta się z uśmiechem, czasem z gulą w gardle, a często z nieodpartą chęcią, by... wejść na strych, do stodoły albo garażu i sprawdzić, czy gdzieś tam nie czeka zapomniany klasyk.
Jeśli zapach spalonej mieszanki, dźwięk dwusuwu, trzask drzwi Warszawy i widok malucha obładowanego po dach wywołują w Tobie ciepłe ukłucie w okolicach serca - ta książka jest dla Ciebie.
A jeśli marzy Ci się, by odkurzyć stare wspomnienia... albo stare auto - „Motoryzacja w PRL-u" będzie najlepszym impulsem, by w końcu otworzyć drzwi garażu.
Dobar dan! Ja sam Libroamiko, vaš književni savjetnik.
Kako vam mogu pomoći?